Zielona Nadzieja

30 Paź 2019 Aktualności zielona nadzieja, green ways, Udostępnij na FB   

Moi Drodzy,

publikuję doświadczenie mojego męża Piotra, u którego zdiagnozowano wirusowe zapalenie wątroby typu C.

Od zawsze uważam się za człowieka, który racjonalnie podchodzi do otaczającej nas rzeczywistości. Nie ulegam magii „cudownych okazji”, nie wierzę w cudownie działające specyfiki lub suplementy. Wychodzę z założenia, że każdy z nas jest inny i, aby podjąć skuteczne działania mające na celu pozbycie się kłopotów ze zdrowiem, należy w pierwszej kolejności dowiedzieć się, co nam faktycznie dolega czyli zdiagnozować się. W zależności od przyjętej metodyki oraz poziomu świadomości danej osoby jest to proces rozłożony w różnej projekcji czasowej. Wiem, o czym piszę, bo sam przechodziłem proces intensywnej edukacji po tym, jak stwierdzono u mnie WZW C (wirusowe zapalenie wątroby typu C). Osoby, które nie miały styczności z tego typu problemami, czytając tego typu wypowiedzi, mogą odnieść wrażenie, że pisze je ktoś totalnie skrzywiony. Nic bardziej błędnego. Kiedy stajemy przed problemem okazuje się często, że tak naprawdę musimy sobie z nim dać radę sami – wyjaśnianie przyczyn jest długie i wielowątkowe, dlatego pozwolę je sobie pominąć.

Po pierwsze wiedza

Każdy z nas wie, że jest szczęśliwym posiadaczem szeregu organów wewnętrznych oraz ma bardzo ogólne pojęcie na temat funkcji, jakie one spełniają w naszych organizmach. Schody zaczynają się w momencie, kiedy musimy odpowiedzieć na pytania dotyczące relacji i współzależności pomiędzy nimi, co i w jakich ilościach jest nam potrzebne do prawidłowego funkcjonowania, oraz co to tak naprawdę znaczy np. „aktywny tryb życia”, „zdrowe odżywianie” i jaka jest różnica pomiędzy jedzeniem a odżywianiem się.

Moje początki

W naszym domu głównym moderatorem tego, co nazywamy zdrowym trybem życia, od wielu lat była i jest moja żona. To ona była moją pierwszą nauczycielką wyjaśniającą mi, co w kwestii żywienia powinniśmy robić i dlaczego. Jako pierwsza podała mi zieloną żywność i próbowała na miarę swojej wiedzy wyjaśnić, dlaczego właśnie to jest dla nas właściwym wyborem. Przyznam, że początkowo bardzo sceptycznie podchodziłem do produktów zwłaszcza, że nie są one w jakiś szczególny sposób atrakcyjne smakowo, nie mają spektakularnego działania, no i niestety kosztują. Jak wspomniałem jestem osobą myślącą racjonalnie i aby zrozumieć istotę i cele związane ze spożywaniem zielonej żywności, przydało mi się politechniczne wykształcenie. Okazuje się, że o wiele prościej można wytłumaczyć sobie nasz problem, rozpatrując nasz organizm jako chemiczną fabrykę, z której muszą wychodzić określone produkty. Jak każda fabryka musi więc otrzymywać niezbędny wsad oraz być odpowiednio zarządzana.

Moja choroba

Informacja o tym, iż mam WZW C, przyszła do mnie nagle. W opinii lekarzy, u których stawiałem się na badania kontrolne, byłem okazem zdrowia z dolegliwościami „stosownymi do wieku”. Informację o tym, że mam zostać poddany terapii interferonem przyjąłem ze spokojem, aczkolwiek w trakcie rozmów z żoną zaczęliśmy sobie zadawać pytania, czy jest to jedyne rozwiązanie? Czy można zrobić coś alternatywnego i osiągnąć porównywalny efekt? Co spowodowało, że pojawiła się ta choroba – nie miałem żadnych złamań, operacji, prowadziłem „higieniczny tryb życia”. Zaczęliśmy zdobywać wiedzę, poznawać ludzi, którzy mogliby mi pomóc zarówno w walce z chorobą, jak i zrozumieniu tego, co mi się przytrafiło. Okazało się to być najlepszym rozwiązaniem. Zdobyłem wiedzę oraz odpowiednio przygotowałem i wzmocniłem organizm, aby mógł podjąć walkę zarówno z wirusem, jak i skutkami terapii interferonem.

Rola zielonej żywności

Według filozofii Kaizen najlepsze efekty osiąga się metodą drobnych kroków. Włączając zieloną żywność do swojej diety nie oczekiwałem spektakularnych sukcesów niczym z telewizyjnej reklamy. Moje leczenie prowadziłem dwutorowo tj. klinicznie oraz alternatywnie. Piłem sok standardowo 2-3 razy dziennie, a Chlorelli jadłem ok. 20 groszków dziennie. Dodatkowo przez 3 miesiące nie jadłem niczego, co zawierało gluten. Jaki był tego efekt? Rewelacyjny. Tytułem wyjaśnienia dodam, że standardowa terapia interferonem miała w moim przypadku trwać 10 miesięcy. Ja odstawiłem interferon (po wykonaniu badań laboratoryjnych oraz metodami alternatywnymi) już po 4-ech miesiącach, pomimo iż już po niecałych trzech miesiącach wiedziałem, że nie mam wirusa – podkreślam NIE MAM wirusa, a nie ”wirus jest nieaktywny”. Po zakończonej terapii zostałem wypisany z przychodni jako całkowicie wyleczony.

Ciąg dalszy

Zieloną żywność używamy cały czas. Jest wiele publikacji, które w dowodny sposób wyjaśniają zarówno jej oddziaływanie na organizm człowieka zarówno w kontekście profilaktyki zdrowia, jak i wsparcia dla organizmu w takich przypadkach jak mój. Jest również szereg powodów, dla których należy ją stosować począwszy od konieczności kompensowania braku substancji odżywczych w żywności, niwelacji skutków zanieczyszczenia środowiska itp. Dla osób wątpiących w zasadność jej stosowania mam prostą podpowiedź. Każdy z nas ma problemy z ogólnie pojętym zdrowiem. Dobrze działający system immunologiczny jest odporny na zewnętrzne zakłócenia zarówno natury fizycznej, jak i psychicznej. Dajmy mu więc szansę na to, aby miał z czego budować tę odporność tym bardziej, że zielona żywność jest w pełni adaptowalna przez nasz organizm i pomaga na jego najefektywniejszą regenerację. Efektów nie należy się spodziewać ot tak na drugi dzień, ale po miesiącu do trzech efekty będą widoczne. W zależności od potrzeb, jakie mamy, mogą być mniej lub bardziej subtelne. Na wstępie wspomniałem o bezwzględnej konieczności zdiagnozowania się, ponieważ pozwoli to w sposób dowodny ocenić, w jakim stopniu zaaplikowana kuracja przyniosła efekty, i co należy czynić w dalszej kolejności.

Piotr Michniowski

Newsletter

Szansa Dla Zdrowia 2018